15-02-2016

Zbieramy na protezę dla pana Jarka

Pan Jarek to nasz podopieczny od 2015 r. Chociaż wcześniej chorował o pomoc zwrócił się dopiero kiedy ostatecznie runął Jego świat.

Przedstawiamy Państwu historię naszego podopiecznego pana Jarka

W 2011 roku pan Jarek trafił do szpitala z podejrzeniem ciężkiej anemii. Okazało się, że miał zawał. Natychmiast wszczepiono mu stenty, by poprawić krążenie. Potem zaczął się ból stawów – dotkliwy, rozdzierający. Pojawiła się dna moczowa, choroba objawiająca się nadmierną produkcją kwasu moczowego. Panu Jarkowi przestały pracować nerki. Wtedy pojawiła się konieczność dializ, trzy razy w tygodniu, a za nią całkowita niezdolność do pracy, konieczność rezygnacji z życia zawodowego, podporządkowania codzienności zmaganiom z chorobą. To jednak nie wszystko w czerwcu 2015 roku panu Jarkowi zaczęła puchnąć noga. Nie wiedział, dlaczego. Lekarze zbagatelizowali jego problem. Noga jednak wkrótce wygięła się i bolała tak, że nie mógł na niej stąpać. Po wielu konsultacjach i wizytach u lekarzy padło najstraszniejsze słowo amputacja. Amputacja to przecież nie grypa, która można przejść i wyzdrowieć. To usunięcie części ciała, bezpowrotne i nieodwracalne. To odebranie sprawności, spowodowanie, że człowiek, dotychczas silny i zdrowy, już zawsze będzie od czegoś lub kogoś zależny.

Pan Jarek chce znów patrzeć, jak synowie trenują, chodzić o własnych siłach z nimi na boisko, na stadion… Jest dla niego szansa. Proteza. Wydatek rzędu kilkunastu tysięcy złotych, a bezcenna szansa na to, żeby ten zaledwie czterdziestoletni mężczyzna mógł uczestniczyć w życiu rodzinnym, odzyskać radość i pasję. Jeśli masz zdrowe ręce i nogi, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jaki dar posiadasz. Panu Jarkowi los to odebrał. Pomóż mu znowu cieszyć się życiem.